Efekty specjalne, ogromne odwzorowania bitew, umiejętności bohaterów filmowych i akcja – to wszystko zawsze wywiera na nas ogromne wrażenie. Wielu z nas posiada jakiś swoich idoli. Zawsze jednak powtarzamy – „to tylko film, w prawdziwym życiu tak nie można”. Nic bardziej mylnego. Wiele postaci filmowych jest wzorowanych na tych prawdziwych, bohaterskie zachowania wyjęte przykładem z kart historii. Popkultura na przełomie lat aż kipi od nawiązań do tych najlepszych, niezastąpionych ikon dawniejszego społeczeństwa.


Wszyscy znamy Bonda – Jamesa Bonda.
Zawodowo jest żołnierzem wywiadu 007 (podwójne zero oznacza licencję na zabijanie w M16 – brytyjskiej służbie specjalnej Secret Intelligence Service). Jest przystojnym, inteligentnym i wszechstronnie wykształconym – zna się praktycznie na wszystkim – światowcem. Ma nienaganne maniery, skończony Cambridge. Nosi eleganckie garnitury, jeździ samochodami, o których by się nam nie śniło. Jego ulubionym drinkiem jest martini z wódką – wstrząśnięte, nie zmieszane. Uwielbia towarzystwo pięknych kobiet, ale ciągle pozostaje kawalerem. Jego historie mieszczą się w prawie 50 książkach oraz w 24 filmach. Powstało też wiele gier na podstawie tej historii. Jednak… nie byłoby Bonda bez jego pierwszej dziewczyny – Vesper Ling. Przy niej James wypada bardzo słabo, bo to ona wzorowana była na prawdziwej osobie i dała początek całej sadze.

Najlepszy szpieg II wojny światowej, ulubiona agentka Churchilla, która przekazała min.: datę ataku Niemiec na ZSRR. Kobieta, dla której liczyła się tylko ojczyzna, wygrana i odwaga.
Mowa tu rzecz jasna o Krystynie Skarbek.

Bond w spódnicy – niepokorna, od młodości uwielbiała ryzyko. Kochała ojczyznę i adrenalinę. Gdy wybuchła wojna – sama zgłosiła się do SOI jako agent. Na początku, po znakomitym ukończeniu kursów zajmowała się „drobnymi akcjami”. Przykładowo, gdy pewnego razu musiała przetransportować informacje z Węgier do Warszawy, większość górskiej drogi, w śniegu po kolana, przeszła pieszo. Akcja oczywiście udała się i informacje trafiły do Anglii. Z każdym kolejnym dniem swojej działalności Krystyna dostawała do wykonania coraz bardziej spektakularne akcje. Wysadzanie mostów pod nosem okupanta, wykradanie informacji od samego gestapo, prowadzenie akcji całych oddziałów… Wiele razy otarła się o śmierć, ale zawsze zachowywała kamienną twarz.

Poza tym była niesamowicie piękna, wygrała konkurs Miss Polski i Miss Nart.

Po wojnie odprawiono ją z angielskiego wywiadu, ale niedługo później znalazła pracę u pana Fleminga, przyszłego twórcy powieści o Bondzie. Gdy ten dowiedział się o jej przeszłości od razu wziął pióro w dłoń i pisał. Nasza Vesperall, bo tak nazywał Krysię tata rozpoczęła cykl o słynnym bohaterze w czarnym garniturze.

I co, Bond? Łyso?

Fajka, melonik, czarny płaszcz… wszyscy wiemy o kogo chodzi.

Filmowych adaptacji Sherlocka Holmesa powstało tak wiele, że zapisał się w odłamkach kultury już na stałe. Wraz ze swoim przyjacielem wypłynęli, można by zażartować, na losy ludzkości. Jednak i historię tego mistrza-detektywa wzorowano na prawdziwej osobie. Nie mógł to być nikt inny jak Joseph Bell – wykładowca medycyny z Uniwersytetu w Edynburgu, osobisty chirurg królowej Wiktorii, pionier medycyny sądowej.
Jako student medycyny Conan Doyle był podopiecznym Bella w szpitalu Edinburgh Royal Infirmary. W tamtym czasie Bell osiągnął niesamowitą sławę dzięki zeznaniom w jednej sprawie sądowej.
Znamienity lekarz zawsze nalegał, by przed postawieniem diagnozy uważnie obserwować każdego pacjenta. Aby dowieść skuteczności swojej metody, Bell wybierał przypadkową osobę z tłumu i metodą dedukcji określał jej zawód, narodowość, niedawną przeszłość. Dr. Joseph popularyzował przekonanie, że każdą zagadkę kryminalną można rozwiązać przy pomocy logicznego myślenia i poszlak. Pod jego wpływem Arthur Conan Doyle zaczął pisać powieść, której bohater traktuje zbrodnię tak, jak dr Bell traktował chorobę.

A pomyślmy chwilę… jak świat wyglądałby bez doktora Housa? Niby tak samo, jednak to kolejny gigant w popkulturze i ciężko wyobrazić nam sobie, że tego błyskotliwego lekarza nie byłoby pośród kanałów.Ci dwaj herosi, dr House i Sherlock Holmes mają ze sobą o wiele więcej wspólnego, niż ktokolwiek z nas mógłby pomyśleć.

Pewnie niewiele osób zauważyło w jednym odcinku, gdy Gregory House podaje w formularzu prawa jazdy swój adres. 221B Baker Street – identyczny z londyńskim adresem Holmesa.To nie jedyne odwzorowanie, bo podobieństwa między tymi dwoma panami przewijają się przez cały serial o lekarzu i jego zespole. Czerpanie z pomysłów A.C Doyl’a widać szczególnie w tym, jaką wagę House przykłada do analizy psychologicznej. Jego metody diagnozowania opierają się na logicznym eliminacji chorób, których niemożliwość udowodnił. Holmes używał do złudzenia podobnych metod. Obie postacie potrafią też grać na instrumentach muzycznych. House na gitarze, pianinie i harmonijce, Holmes na skrzypcach. I doktor i detektyw są uzależnieni od substancji odurzających – Holmes od vicodinu, Sherlock kokainy. Każdy z nich ma również swojego najlepszego przyjaciela. Ich nazwiska brzmią nawet podobnie. House – Holmes. Wilson – Watson.
Sherlock Holmes jest również inspiracją do napisania przez Agatę Christie serii o detektywie Herkulesie Poirot.

Jeden gigant w kulturze tworzy następnego. Tak oto domino literackie czerpie z historii siłę aby iść ciągle w przód. Wszędzie wokoło, w obecnej jak i przeszłej popkulturze rozsiana jest niewidzialna, pajęcza niteczka łącząca ze sobą wiele faktów, postaci czy zdarzeń.