Jedno z najpopularniejszych przysłów to sławetne „nie oceniaj książki po okładce”. I oczywiście brane czy to metaforyczne, czy bezpośrednio jest w nim dużo słuszności. Ale o tyle, o ile człowieka nie powinno się oceniać po jego wyglądzie, o tyle można zachwycić się jego pięknem, co w dziejach ludzkości robimy już od dawna (patrz choćby sztuka antyku). Tak samo sprawa ma się, dajmy na to, z plakatem filmowym, nie sposób na jego podstawie ocenić czy film jest dobry czy nie, jest jednak plakat pewną formą sztuki samą w sobie, w pełni niezależną. No i oczywiście podobnie jest z okładkami książek. Nie mają one oczywiście wpływu na treść książki, (dlatego nazwy serii proszę nie traktować dosłownie), jednak stanowią pewną oddzielną formę bytu, o wiele bliżej związaną z książką, niż plakat z filmem, są przecież częścią wspólnej materii. Wydaje mi się, że to powiedzonko zaczęto traktować zbyt dosłownie, okładki książek czy magazynów nie cieszą się przecież taką popularnością jak plakaty filmowe. Mamy, a raczej mieliśmy, wspaniałą Polską Szkołę Plakatu, to dlaczego nie ma Polskiej Szkoły Okładki? Tak więc, stając w obronie wszystkich projektantów okładek książkowych i nie tylko, chciałbym zaprosić Was do nowej serii na naszej stronie, w której będziemy wybierać najwspanialsze okładki polskich książek i czasopism, zarówno współczesnych jak i dawno minionych.

Od takiego też historycznego akcentu chcielibyśmy zacząć naszą przygodę, a dzisiejszym bohaterem będzie miesięcznik LITERATURA, okładki pochodzą z lat 1983-1990. Niestety nie udało mi się znaleźć żadnych nazwisk projektantów.

 

Piszcie w komentarzach swoje propozycje do przyszłych wpisów.