Się nie dyskutuje, bo się nie ma.

Gust – to, czego chcemy i za czym gonimy czy to, co lubimy i sprawia nam „realną” przyjemność? Potrafimy pełniej czerpać z ogółu dobrodziejstw ludzkiej kreatywności im lepiej znamy siebie i jesteśmy dojrzalsi – bynajmniej, nie chodzi tu tylko o stricte doświadczenie. W życiu występują okresy, kiedy dokonujemy (często nieświadomie) skoków, jeśli chodzi o preferowane formy czerpanej sztuki. Czy to chęć buntu, wzrost ambicji intelektualnych albo może potrzeba odrębności czy stałości…ale nie o tym będzie wpis, chciałbym bowiem skupić się raczej na różnicach między jej odbiorcami. 

A czy ja mam dobre poczucie smaku, styl?

Oceniamy. Non stop poddajemy się działaniu otaczającej rzeczywistości, by na podstawie zebranych informacji móc określać własny gust – co jest dla nas dobre, a co nie. Nieraz jesteśmy popychani przez los. Czysty przypadek decyduje, iż spodoba nam się dany gatunek muzyki lub rodzaj gier, którego wcześniej byśmy za nic nie tknęli lub nie mielibyśmy o nim w ogóle pojęcia. Jednak to my mamy największy wpływ na przyjmowane treści. Pomysłowi dobroczyńcy tego świata stworzyli dla ułatwienia wiele stron/aplikacji m.in. dla kinomanów, zapalonych czytelników i przede wszystkim uzależnionych od ulubionej muzyki, w tym odkrywania wciąż nowej. Za pomocą algorytmów operujących na coraz większej ilości danych podsuwają nam pozycje, które z dużą dozą prawdopodobieństwa idealnie wpasują się w nasze preferencje, lecz i poszerzą horyzonty.

gust mi się przejadł

Gust mi się przejadł

Przeciętny człowiek zdecydowanie za późno dowiaduje się o istnieniu powyższych. Poza tym ledwo dostrzega, że już nawet najpopularniejsze portale społecznościowe, z których korzysta od dawna, zostały wzbogacone o wystarczającą na początek namiastkę możliwości, jakich dostarczają wyspecjalizowane serwisy zaspokajające gust tych najbardziej wymagających. Jak gąbka chłonie on sprzedawaną do mediów masowego odbioru i jednocześnie promowaną przez nie, sprawdzoną na starszych pokoleniach papkę, od której większość bezskutecznie pragnie się odizolować. Przywołajmy obraz autobusu pełnego ludzi, w którym pomimo radia spora i zróżnicowana grupa posiłkuje się muzyką ze słuchawek. NIKT NIE SŁUCHA POPU, generalizując. Niby nie można dogodzić wszystkim itd., jednakże zauważmy, że w pewnym wieku znaczna część z nas praktycznie przestaje oglądać telewizję…można by tak jeszcze długo. Na pewno widzieliśmy, jak ktoś wertuje tuż obok całą swoją listę odtwarzania lub propozycje napotkane w internecie i dochodzi do wniosku, że „nie ma czego słuchać”.

Co je twoje, to je moje, a co moje, to nie gust!

Nie potrafimy wsłuchać się we własny organizm, stajemy się szarzy, przyzwyczajając do rzeczy. Lubimy, bo inni lubią, cóż za absurd! Trochę odwagi! Chciałem Wam tak naprawdę przedstawić kilka rad, jak dbać o gust. Przecież nie tylko nas określa, ale i KSZTAŁTUJE. Bądźmy otwarci, nie bójmy się próbować. Pamiętajmy, że czasem trzeba się odpowiednio nastroić – bywa, że trafiamy na coś w nieodpowiednim momencie i stanie. Nie dociera to i zniechęcamy się zbyt szybko. Podobnie niektóre filmy największe wrażenie potrafią wywołać na nas grubo po seansie. Dotyczy to również wracania do tej samej książki, kiedy jesteśmy kimś zupełnie innym. Choć zdarzają się osoby, które przyciągają bezustannie „perełki”, całkowicie intuicyjnie dostrzegając z oddali piękno i jakąś wartość, gdziekolwiek by się nie pojawiły – szeroko pojęta wrażliwość to coś, czego można się poniekąd nauczyć. Zapędzajmy się, chłońmy wszystkimi zmysłami, dawajmy porwać.