„Kiedy uspokoiłem się wreszcie – mówi bohater Stanucha – przyszło mi do głowy, że każdy rozsądny człowiek powinien dążyć do prawdy, starać się odkryć w swoim życiu jedną, bodaj najmniejszą prawdę. W przeciwnym razie życie jego wydawać się może zmarnowane”

Takie słowa znaleźć możemy w wydanej w ubiegłym, 2016 roku przez znakomitego polskiego reportera Mariusza Szczygła książce pt. „Projekt: prawda”. Książce, której okładka znajduje się w moim zestawieniu na „Oceniam książki po okładce”. Jest to swoisty eksperyment, do stworzenia którego autora zainspirowała zapomniana dziś powieść „Portret z pamięci” z 1959 r. autorstwa Stanisława Stanucha.

„Projekt: prawda” jest literackim kolażem łączącym współczesne teksty Szczygła o życiu własnym i innych ze wspomnianą wyżej powieścią, która zajmuje miejsce pośrodku reportażu. Owa powieść może, choć nie musi zostać przeczytana. Jak sugeruje reporter, a właściwie jego czeska przyjaciółka – czytelnik może tę część książki nawet wydrzeć.
Warto jednak powstrzymać się od tego ruchu i poświęcić chwilę czasu na wgłębienie się w z pozoru zwyczajną i może lekko monotonną opowieść Stanucha, której „akcja toczy się gdzieś pomiędzy dniem zwątpienia a dniem dzisiejszym”. Słowo po słowie powieść układa się w całość, która nakłoniła Mariusza Szczygła do „polowania na prawdę” i która staje się pewnego rodzaju wprowadzeniem do tego, co sam Szczygieł chce nam w późniejszej części książki przekazać.

Każdy z kolejnych rozdziałów przedstawia jakąś prawdę. I nazwa każdego z nich od prawdy się zaczyna: „Prawda z końca świata”, „Prawda do spalenia”, „Prawda wysnuta z ryżu” i tak dalej. Są to historie starannie zebrane i ułożone przez reportera w celu… No właśnie, w jakim celu? Co siedziało Szczygłowi, zagorzałemu miłośnikowi Czech i inicjatorowi warszawskiej księgarnio-kawiarni Wrzenie Świata, w głowie, żeby brać się za odkrywanie prawdy? Ba, nie tylko jednej, lecz wielu prawd, do których w życiu doszli ludzie przez niego spotkani i (dzięki umiejętnie stawianym pytaniom) namówieni do rozmowy, która zawsze sprowadza się do jednej. Do tej tajemniczej, niemożliwej do określenia czy zdefiniowania prawdy, która nie wiadomo kiedy może nagle stać się fałszem i odwrotnie. Prawdy, która dla każdego jest inna i którą wszyscy tak bardzo pragniemy poznać.

Napisany z wybitną klasą reportaż Mariusza Szczygła składnia czytelnika do rozważań na temat własnej, osobistej prawdy życiowej i poszukiwania jej. Zbiór tekstów napisanych dla „Dużego Formatu” – magazynu reporterów „Gazety Wyborczej” i włączona do nich powieść daje nam katalog możliwości interpretacyjnych i tworzy wyjątkową, jedyną w swoim rodzaju książkę-eksperyment.

Swoją recenzję zakończę cytatem, który rozpoczyna książkę Szczygła: „Żyje się landrynkami gotowych odpowiedzi na wszystko, rozrzucanych wśród ogłupiałego tłumu”. Po przeczytaniu „Projektu: prawda” mogę dodać tylko, że w życiu chodzi o to, aby pośród tego deszczu landrynek odkryć własną, unikalną prawdę ukrytą pod parasolem.