Do utwierdzenia roli Woltera jako filozofa wpłynęły w znacznej mierze powiastki filozoficzne: za pomocą humoru, stosunkowo łatwej formy i przypominającej bajkę historii mogły dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, prezentując zarazem czytelnikom konkretne problemy filozoficzne. Jedna z nich, nosząca tytuł Zadig, czyli Los, powstaje w 1747 roku, gdy Wolter za dnia tworzy krótkie utwory, by wieczorem zabawiać nimi księżną Maine; tej tak miał spodobać się rękopis, że wymogła na autorze ogłoszenie jej drukiem.

Pod maskami i dekoracjami powieści orientalnej kryje się w Zadigu szeroko zakrojona krytyka osiemnastowiecznej socjety. Babilon, w którym dzieje się akcja powiastki, to współczesna autorowi Francja, z jej pełnym hipokryzji życiem dworskim, wiecznymi niesnaskami religijnymi i wciąż silnie stojącym zabobonem. Wolter, w znanym sobie stylu, drwi po kolei ze wszystkich otaczających go absurdów. Powiastkę rozpoczyna od parodii opinii cenzora:

Ja, podpisany, który zyskałem sobie opinię uczonego, a nawet rozumnego człowieka, przeczytałem ten rękopis, i znalazłem go, mimo chęci, ciekawym, zabawnym, moralnym, filozoficznym, godnym aby się spodobał nawet tym, którzy nienawidzą powieści. Dlatego też zohydziłem go, i upewniłem Jego Dostojność Wysokiego Kadiego, że jest to dzieło haniebne.

W kolejnych scenach Wolter portretuje całą galerię ciekawych postaci: są więc filozofowie debatujący nad poważnym problemem jedzenia gryfów, jest i wdowa, która pragnie spłonąć na stosie wraz z ciałem zmarłego męża tylko dlatego, że tak nakazuje jej tradycja. Z kolei kobieta imieniem Korsu obiecuje trwać na grobie małżonka tak długo, aż płynący w pobliżu potok nie zmieni swojego biegu; już po paru dniach zostaje przyłapana na tym, że próbuje odwrócić łożysko rzeczki.

Zaprezentowana przez Woltera plejada charakterów służy jednak uwypukleniu naczelnego problemu, którym jest wiszące nad człowiekiem Fatum. Filozofów osiemnastego wieku zajmują dzieje ludzkości i ich cel, ale też osobisty los pojedynczego człowieka, jego własna droga do szczęścia. Większość z nich opowiadała się optymistycznie za tym, że pomimo istnienia zła w świecie każde niepowodzenie obraca się w dobro. Ale Fortuna bywa zmienna i ujawnia się poprzez wszystkie przygody Zadiga – pomimo swojej mądrości nieustannie wpada on w kłopoty, czasem z powodu ludzkiej zawiści, czasem z powodu niezrozumienia czy pomyłki.

Wolter przed trzęsieniem ziemi w Lizbonie, które otworzy mu oczy na problem nieuzasadnionego Zła, podziela częściowo ten optymizm swojej epoki i w Elementach filozofii Newtona zauważa, że może być tak, że osobiste zło przyczynia się do szerszego dobra ogółu – dlatego należy cierpliwie je znosić. Zadig do pewnego stopnia wpisuje się w to przekonanie. Zbliżając się do końca swojej podróży, główny bohater spotyka zagadkową postać:

Tak idąc, spotkał pustelnika, o długiej i czcigodnej brodzie, spływającej mu do pasa. Trzymał w ręku książkę, i czytał ją z uwagą. Zadig zatrzymał się i złożył głęboki ukłon. Pustelnik pozdrowił go w sposób tak szlachetny i miły, iż Zadig, zaciekawiony, uczuł chęć pogwarzenia z nim. Spytał, co za książkę czyta. „To księga losów, rzekł pustelnik; chcesz poznać z niej cośkolwiek?“ Podał księgę Zadigowi; ale, mimo iż uczony w wielu językach, nie mógł rozpoznać ani litery.

Zaciekawiony Zadig podejmuje dalszą wędrówkę z pustelnikiem. Nie potrafi się jednak nadziwić: oto jego towarzysz okrada gospodarza, który przyjął ich z gościnnością, by to, co przed chwilą ukradł, wręczyć skąpemu człowiekowi, który udzielił im nędznej gościny. Pustelnik tłumaczy Zadigowi, że pierwszego nauczył ostrożności, drugiego zaś – hojności. Innym zaś razem tajemniczy kompan spycha do rzeki czternastolatka, siostrzeńca sprzyjającej im kobiety, uzasadniając to tym, że chłopak za rok miał zamordować swoją opiekunkę, a za dwa lata samego Zadiga. Wolter nie ucieka w tym miejscu opowieści od tego, że Los – nawet dla mędrca – pozostaje czymś tajemniczym; wobec zamordowania młodzieńca Zadig, pomimo swojej inteligencji, nie potrafi zrozumieć motywów działania pustelnika, nieustannie dziwi się temu, co obserwuje.

Tajemnicza postać postanawia wreszcie ujawnić swoje prawdziwe oblicze – okazuje się, że Zadiga strzegł anioł Jesrad. Niebiański posłaniec pragnął tym samym przekazać Zadigowi ważną, życiową lekcję: nic w świecie nie dzieje się przypadkiem. To radykalne stanowisko, którego Wolter, chociaż głęboko wierzący w dobroć Losu, ukazuje drugą stronę. Dla człowieka Fortuna może jawić się jako bezlitosna i w tej sytuacji nawet mędrcowi trudno rozszyfrować wyroki nieba. Ta wiara wydaje się współczesnemu człowiekowi dość przerażająca, bowiem znacznie łatwiej zgodzić się z pełną oburzenia postawą Zadiga niż z zimną kalkulacją anioła. I zostało to dostrzeżone: Zadig otwiera całą tradycję dyskusji o tym, czy karanie za przyszłe czyny może być w ogóle moralne; a odpowiedź na ten problem zależy w głównej mierze od tego, czy uznamy nasze losy za skrajnie zdeterminowane, czy nie. Wolter wierzył w to, że dzieje idą swoim nieodwracalnym biegiem i w tak pomyślanym świecie można wrzucić czternastolatka do rzeki.  Ta myśl nie jest jednak specjalnie kojąca i sam Wolter miał tego świadomość. Może więc z ulgą czytelnik powiastki przyjmuje wiadomość, że Księgę Losu, którą Zadig próbował rozczytać, zapisano w nieznanym człowiekowi języku.

 

Cytaty w tekście w tłumaczeniu T. „Boya” Żeleńskiego. (Źródło).