Nie napisałabym tego tekstu, gdyby nie komputer z dostępem do Internetu. Nie przeczytałbyś tego tekstu, gdyby nie Internet. Wstajemy, jemy śniadanie, wykonujemy codzienne czynności, bawimy się, czytamy, uczymy, spotykamy ze znajomymi i śpimy przy nieustającym dostępie do Internetu i kontakcie z nowymi mediami, cichej obecności smartfona w kieszeni i ciągle włączonego laptopa. Uważam takie połączenie z technologią za normalne, dlaczego więc tak niewielu ludzie interesuje się literaturą cyfrową?

Nowe technologie stworzyły nowe środowisko dla twórców. Ludzie, którzy wyobrażają sobie poetów jako staroświeckich młodzianów piszących przy świetle świecy na strychu krakowskiej kamienicy, muszą przyjąć do wiadomości, że poza tym Krakowem ich wyobrażenia mocno mijają się z prawdą. Artyści stale szukają nowych środków wyrazu, a Internet i nowoczesna technologia dają im wręcz nieograniczone możliwości.

Literatura cyfrowa czyli…?

Czym właściwie jest literatura cyfrowa (digital literature), poezja cyfrowa (digital poetry), poezja cybernetyczna (cyberpoetry)? Upraszczając: według Raine Koskimaa  to a) cyfrowa publikacja, b) literatura udostępniana  w celach edukacyjnych i naukowych (np. Wolne Lektury),  c) literatura tworzona za pomocą nowych mediów i możliwa do odczytania tylko za ich pomocą. Za Simanowskim dodać można, że powinna wychodzić poza warstwę językową, składając się też z elementów wizualnych i dźwiękowych oraz wymagać od odbiorcy działania. Poezja cyfrowa jest częścią ostatniej definicji, do jej stworzenia, istnienia i rozpowszechniania konieczne są komputery. Według Blocka cechuje ją programowalność, multimedialność, nielinearność, interaktywność oraz przedefiniowanie roli i stanowisk odbiorcy i twórcy (odbiorca może stawać się twórcą i wpływać na kształt odbieranego utworu). Nowe media są nie tylko narzędziem do tworzenia poezji cyfrowej, takim jak był tusz i papier, są składnikiem i kontekstem koniecznym do jej zrozumienia.

Za początek literatury cyfrowej uznaje się literaturę hipertekstową. Charakteryzuje się ona nielinearnością i dowolnością odczytania, czyli nie czyta się jej od strony pierwszej do ostatniej, lecz poprzez hiperłącza, linki, „skacze” od strony do strony, wybierając własną ścieżkę poznawania utworu i dokonując wyborów, które wpływają na tekst.

Nie będę wnikać dokładnie w historię i charakter literatury cyfrowej – zainteresowanych odsyłam do bibliografii, w której znajdują się zajmujące książki i artykuły rozszerzające zagadnienie. Wydaje mi się, że nie najgorszym wyjściem jest przytoczenie przykładów takiej literatury i poezji, które przez swój charakter są łatwo dostępne, rzucenie Czytelnika od razu na głęboką wodę sztuki, by mógł ocenić, czy chce wchodzić w kwestie merytoryczne i teoretyczne zagadnienia, czy uzna to za zabawę i nic więcej, czy  zniechęci się i wyłączy komputer, nie chcąc mieć więcej do czynienia z tym dziwadłem.

Całkiem zrozumiała proza

Prawdopodobnie literatura cyfrowa jest łatwiejsza w odbiorze niż poezja, stąd żeby Czytelnika nie przepłoszyć najlepiej zacząć od czegoś, co będzie dla niego proste i mało szokujące, czyli od gier tekstowych. Za Pauliną Chorzewską (Niewinni Czarodzieje) przytaczam najpierw najbardziej frustrującą grę na świecie, czyli Bałwochwała – grę stworzoną przez Mariusza Pisarskiego i Marcina Bylaka na podstawie opowiadań Brunona Schulza. W „Bałwochwale razem z narratorem wędrujemy po uliczkach miasteczka, wybierając, jak chcemy zareagować, wchodząc w interakcje z różnymi ludźmi, wpadając w pętle bez wyjścia i coraz bardziej wątpiąc, że gra ta ma jakiekolwiek zakończenie (legendy głoszą, że ma). Nastrojowa, nieco dramatyczna muzyka i dużo tekstu sprawia, że gra mimo wszystko bardziej przypomina „podrasowane” opowiadanie niż typową rozgrywkę. Inaczej w Popiół◀▷diament” , grze stworzonej na podstawie powieści Andrzejewskiego przez Agnieszkę Słodownik, Michała Danielewicza i Michała Szotę. Tutaj akcja pędzi wartko i szybko dochodzi się do zakończenia, by spróbować jeszcze raz, wypróbować nową ścieżkę i rozpaczliwie próbować wygrać… Zanim przekonamy się, że niekoniecznie o wygraną tu chodzi.

Pierwszym polskim utworem hipertekstowym był Æ Roberta Szczerbowskiego, wydany przez Korporację Ha!art (warto zapamiętać tę nazwę, gdyż krakowski Ha!art jest w Polsce podstawową organizacją zrzeszającą twórców poezji i literatury cyfrowej). „Æ” to utwór nie posiadający bohaterów, fabuły, akcji ani nie przedstawiający żadnego świata, dzięki czemu jego nielinearność nie zakłóca odbioru. Bardziej zbliżony treścią do „typowej” powieści jest „Schemat”  Konrada Polaka, oniryczna opowieść mieszająca sny i uliczki Krakowa. Utworem hipertekstowym z długą historią jest Rękopis znaleziony w Saragossie  Potockiego, przez Mariusza Pisarskiego zaadaptowany z formy fizycznej do formy hipertekstowej – literaturą cyfrową może być więc i powieść z XVIII wieku.

Czas na twory literackie odbiegające mocno od tego, co przeciętny czytelnik uzna za normę. Trudno mi jednoznacznie określić, czy Księga Słów Wszystkich to proza – mam wrażenie, że jednak słownik. Dzieło Józefa Piwkowskiego generuje kombinacje liter, tworząc słowa znaczące coś i znaczenia pozbawione. Wyszukuje się je poprzez wpisanie numeru strony bądź słowa, którego szukamy. Po kliknięciu w napis „Demo” ujrzymy definicje różnych pozornie bezsensownych słów, stworzone przez użytkowników.

Nietrudno zauważyć, że nasi politycy często miewają kłopoty z wygłaszaniem przemówień innych niż tych czytanych z kartki. W pisaniu takowych przyszedł im z pomocą Marek Pampuch, tworząc wspaniały, uniwersalny, cyfrowy generator przemówień partyjnych. Aż ma się ochotę zawołać: i ty możesz stworzyć porywające przemówienie! Wyrażenia w tekście dobierane są z pewnej puli i wkładane we wcześniej ustalone ramy – jest to metoda często spotykana w literaturze cyfrowej.

Poetyckie miksowanie

Poezja cyfrowa i cybernetyczna zasadniczo różnią się tym, że ta druga skupia się na tematach związanych z mechanizacją człowieka i automatyzacją tekstu, w czym jest jakby podgatunkiem poezji cyfrowej. O polskiej poezji cybernetycznej mówi się, że niestety umarła, tudzież przerodziła się w cyberżulerstwo (więcej o nim tutaj i tutaj, w jego metamanifeście) , nie będziemy jednak głębiej analizować tego zagadnienia, skupmy się na tym, co poezja ta stworzyła.

Trzeba przyznać, że poetów cechuje duża ciekawość. Bo co też może się stać, jeżeli zmiksujemy Fiata 126p z Schulzem? Albo Leśmiana z Bogurodzicą? Miksowanie i opieranie się na tekstach już istniejących to zasadnicza cecha poezji cyfrowej. Powróćmy więc do Korporacji Ha!art. Utwór Bletka z balustrady  Leszka Onaka opiera się na wierszu Peipera „Noga”, trudno jednak stwierdzić, żeby opierał się stabilnie, skoro wycięto z niego wszystkie rzeczowniki, czasowniki i przymiotniki, i zastąpiono losowymi wyrazami. Podobnie działa wiersz Poeta  Michała Rudolfa, w którym algorytm „dopisuje” do poprawnych gramatycznie zdań losowe słowa, czy też Cierniste diody Leszka Onaka (techsty.art.pl), będące niejako kombinacją opowiadania „Sierpień” Schulza i podręcznika „Polski Fiat 125p. Budowa. Eksploatacja. Naprawa.” . Warto wspomnieć też Leśmianator (Wolne Lektury) , którego nazwa wskazuje, że mamy przed sobą maszynę do tworzenia Leśmiana, a ściślej, miksowania Leśmiana z np. Bogurodzicą, Mickiewiczem czy Żeromskim. W nieco inny sposób działa Ars Poetica Zenona Fajfera . Izoluje słowa, odbiera im kontekst i doprowadza je do momentu, gdy muszą stać się znaczeniem samym w sobie.

Jak wspomniałam, poeci cyfrowi opierają się często na tekstach już istniejących. W końcu jednym z założeń tej poezji jest czynny udział odbiorcy w powstawanie tekstu. Tak też funkcjonuje Wąwóz Taroko  autorstwa Nicka Montforta, utwór o wędrówce i przyrodzie, który w trakcie czytania wolno przesuwa się po ekranie do góry – kod jego został szybko złamany przez innego poetę, który pozmieniał niektóre wyrażenia, przekreślił nazwisko Montforta i dopisał swoje. Utwór funkcjonuje dzisiaj w wielu wersjach, z  całą litanią przekreślonych nazwisk. Na język polski przełożył Piotr Marecki. Istnieje też wersja w gwarze śląskiej.

Bardzo interesującą interpretacją cyfrową dawnego utworu jest wiersz Brunona Jasieńskiego Marsz w wersji grupy Twożywo . Stanowczo łatwiej to obejrzeć, niż opisać, wspomnę więc tylko, że ze słów i liter wiersza została utworzona animacja obrazująca go.  Animacją jest też C()n Du It  Katarzyny Giełżyńskiej, utwór łączący tekst z klipami włączającymi się po kliknięciu w odpowiednie słowo.

Czy to jeszcze literatura?

Na zakończenie czas na utwory, które mogą być bardzo ciężkie w odbiorze dla Czytelników, a wręcz nie uznane za żadną formę literacką. Jest to np. książka stworzona ze statusów z Facebooka, pewien czas temu pisanych na stronie Cichy Nabiau przez Łukasza Podgórni, które zebrał je i zaprezentował razem jako Pamiętne Statusy . Ostrożnie można powiedzieć, że mają charakter ironiczny i prześmiewczy w stosunku do rzeczywistości. Na stronie Rozdzielczość Chleba polecam znaleźć kategorię Kody, która dostarczy czytelnikowi dłuższej rozrywki polegającej na testowaniu utworów tworzonych przez polskich poetów cybernetycznych i rozważaniu, czy jest to jeszcze forma literacka. Za przykład na zachętę podam ironiczny utwór Leszka Onaka „Wczytaj Polskę”, polegający na intensywnym klikaniu w celu wczytaniu Polski w 100%, co niestety prawdopodobnie jest niewykonalne (albo pisząca te słowa nie umie dość szybko klikać – pozostawiam Czytelnikom walkę o 100% Rzeczpospolitej).

W szkołach uczeni jesteśmy o literaturze dawnej – oczywiście, w programie jest miejsce na współczesność, ale z bardzo prozaicznych przyczyn wielu nauczycieli nie jest w stanie omówić dość dobrze nawet tekstów drugowojennych. Trudno więc dzisiaj interesować się literaturą najnowszą, skoro nie mamy dobrych podstaw na temat XX wieku – jakże czytać neofuturystów, gdy nie wiemy, kim byli futuryści? A w sztuce nic nie jest trwałe, wszystko przechodzi z jednego w drugie bez wyraźniej granicy, i zanim zauważamy poetów cybernetycznych, już ogłaszana jest ich śmierć. Literatura cyfrowa nie jest nowością, warto jednak orientować się w niej, by nadążać za swoimi czasami. W końcu poezja i proza mówią o nas samych i – przynajmniej teoretycznie – bardziej odnajdziemy się w tekstach współczesnych, niż w wałkowanym w szkole do znudzenia Żeromskim.


Bibliografia (edycja nieprofesjonalna)

Pawlicka Urszula, (Polska) poezja cybernetyczna. Konteksty i charaktery Kraków, Korporacja Ha!art 2012.

http://culture.pl/pl/artykul/literatura-w-czasach-html-u

http://niewinni-czarodzieje.pl/gry-tekstowe-czyli-oswajanie-literatury-cyfrowej

http://rozdzielchleb.pl/

http://ha.art.pl/

techsty.art.pl

ilustracja na początku: screen z „Księgi Słów Wszystkich” Piwkowskiego