Słowo shuffle odbija się w Polsce coraz szerszym echem, a liczba zamieszczanych w sieci nagrań „szurających ludzi” stale rośnie. Taniec Shuffle zyskuje na popularności od czasu Party Rock Anthem, kiedy to shufflowanie po raz pierwszy ukazało się szerszej widowni. O nie do końca oczekiwanym wpływie na całą społeczność i o polskim środowisku Shuffle opowie nam jeden z najbardziej doświadczonych shufflerów – Piotr „Neville” Wójcik. Najlepiej Piotra poznacie widząc jego kanał w serwisie Youtube.

Jak to wszystko się zaczęło i jak stałeś się częścią polskiego Shuffle?

W 2007 roku Miniol założył forum melbshuffle.pl. Zawsze był fanem muzyki Hardstyle i Hardcore. Shuffle poznał pewnie w ten sam sposób co ja, czyli przez muzykę. Z tym, że on miał wtedy ponad dwadzieścia lat i bywał na licznych imprezach, a ja – niecałe czternaście. Był pierwszą osobą w Polsce, która stworzyła jakąś społeczność. Zaczęło się od forum, potem były pierwsze grupowe spotkania. Wtedy też była inna muzyka, inni ludzie. Internet nie był tak ogromny jak teraz, filmy kręciło się telefonami lub pierwszymi cyfrówkami. Było to małe grono, ponieważ taka muzyka w Polsce nie była zbyt popularna. Stolicą hardów i Shuffle w Polsce są Katowice. Tak było i nadal jest, zmienia się tylko pokolenie. Przez pierwsze dwa lata forum, jak i całe środowisko, tętniło życiem – pojawiały się coraz to nowe osoby, imprezy i dające możliwość nawiązywania kontaktów z ludźmi zza granicy. Przede wszystkim z Niemiec, gdzie muzyka techno i kultura rave była i dalej jest na wysokim poziomie. Również z Australii, z której wywodzi się sam taniec i Malezji, która stworzyła swój odrębny styl. Po 3 latach istnienia forum wszystko zaczęło podupadać, wtedy całą społeczność przejąłem ja. I tak już zaraz minie dziesięć lat od kiedy jestem jej integralną częścią.

Czy polska społeczność Shuffle wyróżnia się spośród innych krajów?
Jeżeli chodzi o różnice pomiędzy Polską a innymi krajami… Przede wszystkim u nas nigdy nie działo się to na wielką skalę. Jest nas sporo, ale nie aż tylu co w Australii, gdzie w złotej erze na zlotach gromadziło się do sześciuset osób, a u nas tylko sto. Dzięki temu wszyscy trzymali się razem. Wiadomo, zawsze były jakieś podziały i różnice w poglądach, ale mimo tego do dziś tworzymy solidną ekipę. Co więcej, byliśmy i jesteśmy rozbici po całej Polsce, co sprawia, że każdy zlot jest czymś wyjątkowym, nigdy nie kończą nam się tematy do rozmów. Od zawsze mieliśmy pomysł na siebie, każdy z nas miał swój styl i wielu do dziś jest autorytetem w Polsce jak i za granicą. Najważniejszą różnicą jest to, że dopiero po tylu latach wkracza do nas komercja, gdzie w innych krajach była ona obecna już od kilku dobrych lat. Zawsze byliśmy negatywnie nastawieni do tego zjawiska. Największy boom na Shuffle pojawił się około pięć lat temu, gdy w USA grupa LMFAO wydała Party Rock Anthem. Fala komercji przysłużyła się Amerykanom, którzy w tej chwili tworzą największe i najsilniejsze środowisko Shuffle. Głównie dzięki temu, że organizują wiele festiwali, takich jak na przykład EDC (Electric Daisy Carnival), na który przyjeżdżają miliony ludzi. W związku z tym ciężko jest nas porównywać do innych. Jesteśmy specyficzni, ale też i szanowani na całym świecie.
Co sprawiło że zacząłeś tańczyć?

Tak jak wspomniałem, moja przygoda z tańcem zaczęła sie od muzyki Hardstyle. Dorastałem w czasach, gdy muzykę czy filmy przekazywało się na płytach. W 2003 roku kolega pokazał mi sety z legendarnego Qlimaxa, czyli jednej z największych imprez hardstajlowych na świecie. Po powstaniu Youtube to tam zacząłem szukać podobnej muzyki i w 2007 roku trafiłem na film malezyjskiej grupy Hardstyle Republic. Są pionierami tego tańca. Od razu spodobały mi się ich ruchy i to jak tańczą do tej muzyki. I tak przez kolejne miesiące śledziłem ich poczynania i przez przypadek trafiłem na wcześniej wspomniane forum. Tak zaczęła się moja historia. Z tańcem też u mnie wyszło tak, że od dziecka grałem w piłkę i w wieku trzynastu lat dostałem poważnej kontuzji, która wykluczyła mnie z gry na zawsze. W międzyczasie pojawił się właśnie taniec, który pomógł mi w tym wszystkim. Musiałem znaleźć sobie zajęcie, które pozwoliłoby mi zapomnieć o wielu rzeczach. Myślę, że każdy kto tańczy ma podobnie. Taniec i muzykę trzeba czuć, inaczej nic się nie osiągnie. Miałem do tego dryg, podobało mi się to, wiec ćwiczyłem i nie przestawałem, czułem, że chcę to robić. Dzięki temu osiągnąłem naprawdę sporo, nawiązałem wiele znajomości, zyskałem przyjaciół, do jednego z nich jadę nawet na wesele, które jest w sobotę. Na zlocie poznałem też moją dziewczynę, z którą jestem już pięć lat. Zwiedziłem Polskę, poznałem ludzi z całego świata.

Słowem zakończenia, co mógłbyś powiedzieć o przyszłości Shuffle w Polsce?

Trochę się to też u nas zmienia. Co rusz pojawia się ktoś nowy. Na pewno jest to spowodowane modą na tzw. cutting shapes, który wywodzi się z Shuffle, ale nim w praktyce nie jest [cutting nie bierze już tak dużo z running man’a, czyli podstawowego kroku shuffle – przykład] . Z drugiej strony coraz prężniej promujemy naszą społeczność, a każde działanie przynosi nam kogoś nowego. Stale się rozwijamy i myślę, że to dopiero początek sporych działań.