Co jakiś czas pojawiają się informacje na temat remake’u „Scarface”. Najczęściej mówi się o premierze za rok, lub za dwa lata. Są to raczej mocno podkoloryzowane terminy, obecnie więcej słyszy się o kolejnych zmianach głównego reżysera filmu, brak natomiast informacji o jakimkolwiek początku zdjęć do remake’u. Mimo wszystko film prędzej czy później powstanie i dalej będzie wzbudzał kolejne emocje, zdecydowanie częściej negatywne. Przyjrzyjmy się bliżej wspomnianym zarzutom i wejdźmy w „Internetową polemikę”.

 

Argument nr 1: A komu to potrzebne?

Argument nr 1 pojawia się chyba najczęściej w komentarzach. Film nie zagościł jeszcze na wielkim ekranie, czyli tak naprawdę nie możemy stwierdzić czy nie będzie lepszy od wersji z 1983 r. Okej, jest to zapewne niemożliwe, i z tym powinna zgodzić się większość, ale czy nie warto w spokoju poczekać na premierę? Jeśli powstanie zadowalająca produkcja to odzew nie będzie gorszy. Ja naprawdę nie oczekuję, że przewyższy swojego poprzednika, tak jak w każdym przypadku, gdy idę do kina – chcę obejrzeć po prostu kawał dobrego filmu.

 

Argument nr 2: Ten film się nie zestarzał

Tak, to prawda, ten film się nie zestarzał. Warto jednak przypomnieć podstawowe informacje:

  • pierwotna wersja filmu z 1932 r. rozgrywa się w Chicago. Główny bohater pochodzi z Włoch.
  • wersja z 1983 r. przedstawia imigranta z Kuby, który zamieszkuje słoneczne Miami.

Wniosek – film odnosi się do problemów współczesnej Ameryki. Montana tym razem będzie imigrantem z Meksyku. Ameryka jest krajem dynamicznym, a  film „Scarface” próbuje chociaż trochę za nią nadążyć. Nie ma znaczenia, że film się nie zestarzał. Jest to po prostu historia uniwersalna, którą można nakręcić teraz, ale nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić to ponownie za dwadzieścia czy trzydzieści lat.

 

Argument nr 3: Nic sami nie potrafią wymyślić

Spora część komentarzy odnosi się również do obecnej kondycji kina, w której oczywiście dostaje się też remake’om. Warto jednak zwrócić uwagę, że taka forma nie jest niczym nowym. Robiono je dwadzieścia, pięćdziesiąt i nawet sto lat temu, czyli idąc tym tropem, kino od zawsze bezwstydnie „zrzyna” (bo tak, kiedyś też robiono drugą wersje filmów, choć pierwsze też często była świetne). Jeśli uważamy, że obecne kino jest dość mizerne, nie szukajmy na siłę winy w nowo powstałych remake’ach czy sequelach. Problem jest zdecydowanie łatwiejszy do interpretacji – powstają po prostu złe filmy.

Argument nr 4: Montana jest tylko jeden

Wiele osób martwi się o rolę głównego bohatera, którym przecież nie będzie już Al Pacino. Jestem przekonany, że przed premierą „Scarface” w 1983 roku znalazło się wiele osób, które powątpiewały czy Pacino zagra tak samo dobrze jak Paul Muni, czyli odtwórca głównej roli gangstera z pierwszej wersji filmu. Wszystkie wątpliwości zostały szybko rozwiane i dziś możemy podziwiać dwie świetnie zagrane role.

Paul Muni w filmie „Scarface”

Argument nr 5: Wszystko dla hajsu

Każdy film musi zwrócić koszt swej realizacji, plus zarobić dodatkowe pieniądze. Nie powstawały by filmy (albo powstawały by, ale bardzo złe), gdyby nie potrafiły na siebie zarobić. Zarzucanie, że owy film jest zrobiony dla pieniędzy, tak naprawdę można by odnieść do większości innych dzieł. Trzeba zapłacić reżyserowi, aktorom, scenarzyście, producentowi i wszystkim pozostałym osobom związanym z powstaniem filmu. Zdecydowanie najgłupszy i najdziwniejszy argument.

 

Argument nr 6: Słaba pamięć

Ostatni argument jest chyba moim ulubionym. Odnosi się do często poruszanej kwestii – „ale jak tak można, taki film bezczelnie powielać”. Większość osób jednak kompletnie nie zdaje sobie sprawy, że wersja z 83′ również jest remakiem. Przez to powstają ciekawie sytuacje:

 

Wniosek końcowy

Większość powyższych argumentów jest napisana dość kulturalnie, ale bez problemu można znaleźć w Internecie, pod artykułami odnośnie nowego „Scarface”, wiele „niecenzuralnych słów” dla tego przedsięwzięcia. To pokazuje, że historia Tony’ego Montany dalej budzi emocje i wiele osób, w tym ja, uważam film De Palmy za jeden ze swoich ulubionych. Mimo wszystko, do remake’u podchodzę spokojnie, jeśli będzie zły, spróbuje szybko o nim zapomnieć, jeśli będzie dobry, tylko będę mógł się cieszyć, że historia gangstera doczekała się kolejnej świetnej odsłony. Cokolwiek się nie stanie, mam nadzieje, że będzie to kawał dobrego kina, w którym Montana będzie liczył pieniądze, zabijał swoich wrogów, a na samym końcu wykrzyczy „The world is yours”!