Można powiedzieć, że przez „Titanica” mam na sumieniu parę osób — prawie padły na zawał, gdy dowiedziały się, że mając 21 lat i będąc kinomaniaczką, nie oglądałam tego filmu. Co chwilę słyszałam pełne wyrzutu pytanie: „Jak możesz?”. Im częściej mi to mówiono, tym większą czułam awersję do tego melodramatu. „Przecież to czysta komercja i rozrywka dla mas, ja nie lubię takich filmów” — myślałam. Aż do wczoraj. Dałam się namówić przyjaciółce na wspólny seans „Titanica”. I zachwyciłam się. Poniżej pokażę, co w tym filmie powinien docenić nawet największy sceptyk.

 

Wątek miłosny

„Titanic” jest uważany za jeden z filmów wszech czasów, a miłość Rose i Jack’a —  za jedną z najpiękniejszych historii miłosnych w całej kinematografii. Podchodząc do tego dzieła, spodziewałam się kiczu, słodyczy i ckliwości na każdym kroku. Jednak tego w „Titanicu” nie znajdziemy. W ciągu trzech godzin śledzimy wiele wątków — statek i życie na nim pokazane jest z wielu perspektyw. Wątek miłosny to motyw wiodący, jednak nie narzuca się widzowi. Reżyser stopniowo buduje napięcie: zaczynamy cierpieć z powodu trudności Rose i Jack’a, ale także tragicznych losów tysięcy nieznanych pasażerów.

 

Ciekawostka: Starsze małżeństwo, leżące w objęciach na łóżku to hołd złożony właścicielom sklepu Macy’s Isie i IIsidorowi Strauss, którzy zginęli na pokładzie RMS Titanic. Idzie oferowano miejsce w szalupie ratunkowej, ale odpowiedziała: Jako że przeżyliśmy całe życie razem, razem też umrzemy. Scena filmowa, w której bohaterka wypowiada te słowa została wycięta.

 

Młodość

Kate Winslet i Leonardo DiCaprio. Ona miała 22 lata, on 23, gdy „Titanic” wchodził na ekrany kin. Podczas seansu ich młodzieńcza energia jest odczuwalna. Młodość widzimy na twarzach, w wypowiedziach, spojrzeniach. Jednak najbardziej uderza ona w zachowaniu. Ucieczki po statku, walka o uczucie, niemożność opuszczenia drugiej osoby, nawet w sytuacji zagrożenia życia, ale przede wszystkim — idealizacja i gloryfikacja ukochanego człowieka, które są domeną pierwszej prawdziwej miłości. A pierwszą prawdziwą miłość przeżywa się najczęściej właśnie w młodości.

 

Ciekawostka: Wypowiedzi Rose i Jacka podczas sceny plucia ze statku zostały całkowicie zaimprowizowane przez aktorów. Również moment, gdy Rose pluje na Billy’ego Zayne’a został spontanicznie wykonany przez Kate Winslet.

 

 

Zdjęcia, scenografia, kostiumy

Te elementy filmu zostały docenione przez Amerykańską Akademię Filmową. Jak najbardziej zasłużenie. Imponujący jest fakt, że makieta Titanica była zbudowana w skali 1:1. Kunszt operatorów widać chociażby podczas sceny zalewania Wielkiego Holu — możliwe było nagranie tylko jednego ujęcia, bo wszystkie meble i dekoracje zostały zniszczone. Kostiumy zaś przenoszą nas wiele lat wstecz. Najlepiej jest po prostu oglądać i je podziwiać.

 

Ciekawostka: Dłonie szkicujące portret Rose w jednej ze scen należą do reżysera- Jamesa Camerona. Reżyser jest leworęczny, więc w postprodukcji odwrócił obraz po to, aby scena wyglądała tak, jakby szkic wykonywał praworęczny aktor.

 

 

Muzyka

Muzyka to jeden z najważniejszych aspektów każdego filmu. Można było się spodziewać, że będzie ona pełna patosu. Jednak James Horner wybrał inne rozwiązanie — subtelnie podkreślił ogromną tragedię. Dodatkowo wykorzystano utwór Celine Dion „My heart will go on”. Co bardzo istotne, pozbawiono go słów i zachowano jedynie linię melodyczną. Dzięki temu uniknięto zbędnej ckliwości.

 

Ciekawostka:  Utwór „My heart will go on” został potajemnie stworzony przez Celine Dion i Jamesa Hornera, gdyż James Cameron nie chciał piosenki w filmie, nawet przy końcowych napisach. Jednak po jej usłyszeniu reżyser zachwycił się nią i wykorzystał w filmie.

 

 

„Titanic” może rzeczywiście jest filmem dla mas. Filmem, który ma wzruszać i poruszać. Jednak jest to dzieło, które James Cameron potraktował wieloaspektowo i precyzyjnie zajął się emocjami widzów, nawet tych bardzo wymagających. Dlatego ten film plasuje się w gronie arcydzieł światowego kina.

 

Czy dla Was również „Titanic” jest filmem ponadczasowym?