„Będąc gościem na ceremonii parzenia herbaty i mając do wyboru filiżankę śliczną, o bladozielonym odcieniu lub delikatną, z porcelany, z drobnym wzorkiem, albo nierówne, nieudane naczynie podobne raczej do starego buta, łatwo udowodnić swoją znajomość estetyki japońskiej przez wybór starego buta.”

— Donald Keene w „Estetyce Japońskiej”

Pewne aspekty kultury wschodu zdążyły się już zakorzenić w naszym życiu na dobre; nawet kalendarz Google proponuje nam, abyśmy co jakiś czas zrobili miejsce w naszym grafiku i poćwiczyli jogę czy pomedytowali.  Wszystko to z dziką zachłannością staramy się wpleść w nasze życie, wierząc, że wyleczy nas to ze wszelkich bolączek życia codziennego. Jednak  ze wschodnich tradycji wybieramy tylko najładniejsze i najbardziej pasujące nam kąski. Akompaniującą medytacji czy nawet piciu herbaty duchowość i tradycję zastępujemy na zachodzie sterylnością i praktycznością. Najlepszym przykładem manifestacji japońskiej estetyki rytuałów jest filozofia wabi-sabi.

 Już w  Pochwale Cienia Jun’ichirō Tanizaki krytykował naszą pogoń za nienaganna czystością, błyskiem i perfekcją; wszędzie poszukujemy przytłaczającej jasności i przejrzystości, podczas gdy sztuka Orientu od zawsze ceniła sobie delikatność i stonowanie. Według Tanizakiego światło i czystość nas obnażają, cienie natomiast dodają charakteru i piękna nam oraz rzeczom, które nas otaczają.

Akceptacja pojawienia się patyny zamiast desperackiego polerowania rzeczy na błysk wyraża ideę sabi, piękna starości. Zgodnie z nią zużycie, nalot i ślady użytkowania nadają rzeczom jedynie wartości i piękna. Polega to na zaakceptowaniu przemijania i cyklu życia, ale nie oznacza bynajmniej niedbalstwa. Jedną z najciekawszych technik wykorzystujących estetykę sabi jest kintsugi, dosłownie „złote łączenie”.

Kintsugi polega na naprawie zniszczonej ceramiki poprzez łączenie elementów laką z dodatkiem sproszkowanego złota lub srebra. Jest to długi i mozolny proces, przez co poddawane mu są najczęściej przedmioty bardzo ważne, na przykład przekazywane w rodzinie z pokolenia na pokolenie. Często połatanemu przedmiotowi przypisuje się zdecydowanie większą wartość artystyczną, niż zanim uległ on zniszczeniu.

Nie tylko nie próbujemy ukryć zniszczeń, ale dosłownie je podświetlamy. Jest to w pewien sposób fizyczna manifestacja ducha mushin. Często tłumaczy się mushin jako „mentalną pustkę”, jednak słowo to oznacza bycie w pełni świadomym danej chwili, brak przywiązania oraz opanowanie w obliczu zmian. Zmienne koleje losu, których ofiarą są wszyscy ludzie, nie mogłyby być bardziej oczywiste jak w tych odpryskach, uszczerbkach i pęknięciach, na które ceramika jest tak podatna. Ta estetyka marności jest w Japonii znana jako mono no aware, pełna współczucia wrażliwość, a może nawet utożsamianie się z rzeczami wokół nas.

— Christy Bartlett w „Flickwerk: The Aesthetics of Mended Japanese Ceramics”

Sabi jednakże, nie byłoby pełne bez wabi: prostoty, naturalności i harmonii. Cechy te mogą odnosić się tak samo do rzeczy stworzonych przez naturę, jak i przez człowieka. Użycie tego słowa ewoluowało w języku japońskim z opisywania smutku i porzucenia do określania świadomej skromności i harmonii z naturą.

Japoński rytuał picia herbaty jest być może najlepszym przykładem manifestacji filozofii wabi-sabi. Odbywał się on tradycyjnie w specjalnie do tego przeznaczonych pomieszczeniach o surowym wystroju, używano podczas niego przyrządów z niezdobionego żelaza, ceramiki i drewna bambusowego, a całości dopełniała kompozycja kwiatowa znana jako Chabana.

Wabi i sabi tworzą razem bardzo intrygujący światopogląd. Uczy on człowieka znajdowania piękna tam, gdzie nie znaleźliby go inni: w rozkładzie, zużyciu i asymetrii, zachowując jednocześnie porządek, a czasami nawet pewnego rodzaju ascetyzm. Jest to filozofia przemijania i prostoty, ale też przede wszystkim poddania się rytmowi życia i harmonii z naturą.