Nie trzeba wiele, aby założyć dobry zespół. Jak się okazuje, nie potrzeba nawet ludzi. Jeden, który potrafi grać – wystarczy. Ważne, aby był to ktoś naprawdę wyrazisty.

Dzisiaj nieco o bardzo ciekawym człowieku z moich okolic. Przez moje okolice należy rozumieć miasto, o którym połowa Polski myśli, że leży nad morzem. Mamy co prawda port i stocznię, mamy Akademię Morską, obchodzimy rokrocznie dni morza, a czasem nawet organizujemy inne całkiem spore marynarskie imprezki. Jednak musicie mi uwierzyć – Szczecin nie leży nad morzem. I w zasadzie nie ma centrum, jak trafnie zauważył facet, o którym słówko dzisiaj.

Kontrowersja!

Marszałek Pizdudski One Man Band. Dokładnie tak, P I Z D U D S K I. Podobnie jak nazwisko zasłużonego narodowego bohatera, sacrum większości Polaków (słynącego również z ostrego języka… Nazwa projektu wydaje się przy tym nieprzypadkowa). Kawał kontrowersji, c’nie? Pamiętam, że porobił się dym, gdy parę lat temu Marszałek grał w Szczecinie koncert w wigilię Dnia Niepodległości i tzw. prawdziwi patrioci wzburzyli się wtedy okrutnie, że to „kpina z wartości patriotycznych”. Sam nie ukrywam, że mając pierwszy raz styczność z solowym projektem Piotra Markowskiego, szczególnie zaintrygowała mnie nazwa. Obawiałem się, że pod nazwą one-man-band będzie krył się kolejny smutny pan grający jednocześnie na gitarze i na harmonijce, lecz na całe szczęście sama nazwa projektu podpowiadała mi, że to niemożliwe.

Kadr z teledysku do utworu „Ch*j Ci Do Tego”

Nazwanie tego smutnym panem grającym na gitarze byłoby wręcz obraźliwe. Ilość energii, którą dostarcza marszałkowska muzyka sprawia, że niejeden „energiczny” zespół z więcej niż jednym człowiekiem, grający „mocno” powinien się wstydzić i zapaść pod ziemię. Marszałek bowiem jednocześnie drze ryja śpiewa i gra na okrojonym zestawie perkusyjnym oraz do tego na gitarze albo basie. Ustanowił, jak twierdzi, monopol na gatunek, który wykonuje, czyli h8 poetry punk. I w ten sposób na koncertach sieje na scenie rozpierdol tworzy naprawdę huczne widowisko.

Zalety gry w pojedynkę Marszałek opisuje w tym utworze:

Muzyka

Gatunek w ramach którego działa wyłącznie Pizdudski to coś, co dosyć dobrze oddaje jego nazwa. Złośliwa, bezkompromisowa i wulgarna kpina z tematów społeczno-politycznych takich jak rozwarstwienie społeczne, alkoholizm, rosnąca rola mediów społecznościowych w życiu jednostki i coś, co całkowicie skradło moje serce, czyli parę całkiem trafnych, wybitnie złośliwych uwag o Szczecinie i jego klimacie. Wszystko to przy akompaniamencie prostej perkusji i punkowych lub ciągnących lekko w stronę bluesa riffów granych na gitarze lub basie.

Marszałek Pizdudski wydał do tej pory 3 albumy, z czego jeden wspólnie z grupą Konie. Znajdziecie go nadto w składance „Plac Sprzymierzonych: Szczecin muzycznie niezależny” na której znajdziecie nieco równie dobrego „niezalu” z północnego zachodu Polski. Wspierajcie lokalne sceny, misiaczki. Pozdrowienia znad morza ze Szczecina.

SPROSTOWANIE:
„Marszałek Pizdudski One Man Band” jest od 13.03 po prostu „Marszałkiem”. Gdyby nie marszałkowskie obwieszczenie na fb, opublikowalibyśmy nieaktualne info i wstyd by straszny był. Idźcie zatem, Marszałka słuchajcie.